Farby z amoniakiem – czy powinnyśmy ich unikać?

0
foto:Carlos Restrepo/shutterstock.com

Jeśli zdarza ci się farbować włosy na pewno kojarzysz charakterystyczny, duszący zapach amoniaku. Towarzyszy on niemal wszystkim trwałym koloryzacjom, a szczególnie tym wykonywanym w domu, na farbach pochodzących z drogerii. Od pewnego czasu mówi się,  że amoniak jest składnikiem, którego powinnyśmy unikać jak ognia w trosce o nasze włosy. Czy rzeczywiście amoniak jest dla nas tak szkodliwy?

Powiedzmy sobie przede wszystkim jaką funkcję w farbach pełni amoniak. Jego zadaniem jest maksymalne rozchylenie łusek włosa, przez co pigment może zostać równomiernie rozprowadzony. Po około 30 minutach amoniak ulatnia się całkowicie nie pozostawiając po sobie śladu. Nasze włosy i skóra głowy są więc narażone na kontakt z nim przez jedyne pół godziny, lecz mimo to amoniak jest substancją na tyle silną, że nawet w tak krótkim czasie może spowodować podrażnienia skóry głowy i narazić włosy na większe zniszczenia.

Co zamiast amoniaku?

Drogeryjne farby, które zapewniają trwałą koloryzację, zawsze posiadają w swoim składzie amoniak. Alternatywą dla nich są farby półtrwałe, które wypłukują się z czasem – w ich składzie amoniak został zastąpiony słabiej działającą monoetyloaminą (MEA). Z pozoru więc farby półtrwałe są dla naszych włosów zdrowsze, ale czy faktycznie?

W rzeczywistości MEA nie ulatnia się z naszych włosów podczas koloryzacji, a zostaje w nich na długie dni. W dodatku aby rozchylić łuski włosa tak skutecznie jak robi to amoniak, MEA musi być zastosowana w większym stężeniu.

Co jest w takim razie zdrowsze dla naszych włosów – krótka styczność z amoniakiem czy długotrwała obecność monoetyloaminy?

Odpowiedź na to pytanie nie jest jednoznaczna i w dużej mierze zależy od osobistych predyspozycji. Niektóre osoby cieszą się świetną kondycją włosów, mimo że od lat farbują je samodzielnie farbami z amoniakiem, zdarza się też, że z pozoru bezpieczne szampony koloryzujące przesuszają i niszczą włosy. O tym co sprawdzi się u nas musimy przekonać się na własnej skórze. A najlepiej nie eksperymentować z domową koloryzacją, lecz od razu udać się do salonu fryzjerskiego i oddać w ręce specjalistów!